Blog · liczby i badania
Dlaczego alergików przybywa - co mówią dane
Zdanie „kiedyś nikt nie miał alergii” pada w rozmowach równie często, jak w gabinecie. Sprawdziliśmy, co z tego wynika z badań populacyjnych, ile wzrostu tłumaczy sama zmiana sposobu rozpoznawania choroby i które czynniki środowiskowe mają tu najmocniejsze uzasadnienie.
Dlaczego to pytanie w ogóle się pojawia
Wzrost częstości chorób alergicznych w krajach uprzemysłowionych w drugiej połowie dwudziestego wieku jest udokumentowany w badaniach populacyjnych i nie budzi już sporu. Spór dotyczy proporcji: ile z tego wzrostu jest realne, a ile wynika z tego, że zaczęliśmy alergię wreszcie nazywać.
Pytanie ma praktyczny ciężar. Jeżeli przyczyną jest sam sposób liczenia, to sytuacja pacjenta nie zmieniła się aż tak bardzo i wystarczy leczyć to, co się zgłasza. Jeżeli natomiast zmieniło się środowisko, w którym żyjemy, to część czynników da się modyfikować, a sezony objawowe będą wyglądać inaczej niż dwie dekady temu.
Odpowiedź, jak zwykle w epidemiologii, leży pośrodku i różni się w zależności od tego, o którą chorobę pytamy. Alergiczny nieżyt nosa, astma, atopowe zapalenie skóry i alergia pokarmowa mają różne krzywe i różne wyjaśnienia.
Najważniejsze w skrócie
Wzrost jest realny, ale wolniejszy, niż sugerują statystyki rozpoznań, a największą część różnicy tłumaczą zmiany środowiskowe działające przez całe dzieciństwo, a nie pojedyncze zdarzenie w dorosłości.
- W Polsce objawy alergii dotyczą dużej mniejszości populacji. W badaniu ECAP objawy alergicznego nieżytu nosa zgłaszała mniej więcej co czwarta badana osoba, a astmę rozpoznano u około jednej na dziesięć uczestników.
- Różnica miasto - wieś powtarza się w kolejnych badaniach. Mieszkańcy dużych ośrodków miejskich zgłaszali objawy częściej niż osoby z terenów wiejskich, co widać także w danych z innych krajów.
- Część wzrostu to lepsze rozpoznawanie. Objawy, które trzydzieści lat temu opisywano jako „wieczne przeziębienie” albo „słabe oskrzela”, dziś dostają nazwę i kod rozpoznania.
- Sezon pylenia się wydłużył. Cieplejsze przedwiośnie przesuwa start pylenia leszczyny i olchy, a gatunki takie jak ambrozja przesuwają swój zasięg na północ.
- Zanieczyszczenie powietrza działa dwukierunkowo. Drażni drogi oddechowe i zmienia właściwości ziaren pyłku, więc ta sama liczba ziaren w powietrzu miejskim daje inne objawy niż na wsi.
- Dla pacjenta liczy się jedno. Statystyka nie zmienia postępowania: objawy trwające tygodniami wymagają oceny lekarza niezależnie od tego, ilu ludzi ma to samo.
Podajemy rzędy wielkości. Odsetki w badaniach epidemiologicznych zależą od tego, czy liczono zgłaszane objawy, dodatnie testy, czy rozpoznania potwierdzone przez lekarza, a te trzy liczby zawsze się różnią.
Co pokazują badania w Polsce i na świecie
Najszerszy obraz dla Polski daje badanie ECAP, czyli Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce, przeprowadzone na kilkunastu tysiącach uczestników w kilku ośrodkach miejskich oraz na terenie wiejskim, z użyciem ankiety i badania lekarskiego.
Z tego badania wyszedł obraz, który zaskoczył część czytelników: objawy alergicznego nieżytu nosa zgłaszała mniej więcej co czwarta badana osoba, a rozpoznanie astmy postawiono u około jednej na dziesięć. Do tego doszła istotna liczba osób, u których objawy występowały, ale nikt wcześniej nie postawił rozpoznania. Ta ostatnia grupa jest ciekawsza niż sama liczba chorych, bo pokazuje rozmiar niedodiagnozowania, a nie przediagnozowania.
W skali międzynarodowej punktem odniesienia pozostaje Międzynarodowe Badanie Astmy i Alergii u Dzieci, prowadzone tą samą metodą w kilkudziesięciu krajach. Wyszła z niego ogromna rozpiętość między krajami przy identycznym pytaniu ankietowym, a w kolejnych fazach wzrost widoczny przede wszystkim tam, gdzie wyjściowa częstość była niska. Kraje o najwyższych wskaźnikach zaczęły w tym czasie wypłaszczać krzywą.
Ta obserwacja jest ważniejsza niż pojedynczy odsetek. Gdyby przyczyną wzrostu były wyłącznie geny, różnice między krajami i między pokoleniami byłyby dużo mniejsze, bo pula genetyczna nie zmienia się w ciągu trzydziestu lat. Skoro się zmieniły, wyjaśnienia trzeba szukać poza genami, choć to one decydują, kto z danej grupy zachoruje.
Geny ładują broń, środowisko naciska spust. To zdanie z epidemiologii chorób przewlekłych oddaje układ sił w alergii lepiej niż jakakolwiek pojedyncza liczba.
Ile z tego wzrostu to zmiana sposobu liczenia
Znacząca część różnicy między pokoleniami bierze się z tego, że zmieniła się dostępność diagnostyki i nazewnictwo, a nie sama biologia pacjentów.
Trzydzieści lat temu dziecko z ciągłym katarem, wybudzeniami i nawracającym kaszlem po bieganiu zwykle trafiało do kategorii „częste infekcje” i dostawało kolejne kuracje. Dziś ten sam obraz kliniczny kieruje do alergologa i kończy się rozpoznaniem alergicznego nieżytu nosa albo astmy. Przesunięcie granicy rozpoznania podnosi liczby bez żadnej zmiany w populacji.
Drugi czynnik to dostępność badań. Oznaczenie swoistych IgE z krwi i testy skórne punktowe są dziś w zasięgu pacjenta bez wielomiesięcznego oczekiwania, a diagnostyka molekularna pozwala rozdzielić uczulenie prawdziwe od reakcji krzyżowej. Więcej badań oznacza więcej wyników dodatnich, także u osób bez istotnych objawów. Tu leży zresztą pułapka, którą opisaliśmy przy okazji przygotowania do testów alergicznych: dodatni wynik bez objawów oznacza uczulenie, a nie chorobę.
Trzeci element to świadomość pacjentów. Osoba, która wie, że wodnisty katar w maju bez gorączki może mieć podłoże alergiczne, zgłosi się do lekarza. Osoba przekonana, że „taka uroda”, przez lata nie pojawi się w żadnej statystyce. Różnicowanie jednego z drugim rozpisaliśmy w tekście alergia a przeziębienie.
Suma tych trzech mechanizmów jest spora, ale nie wyjaśnia całości. Badania prowadzone tą samą metodą i tym samym kwestionariuszem w odstępie lat, czyli takie, w których sposób liczenia się nie zmieniał, również pokazują wzrost. To domyka sprawę: część przyrostu jest realna.
Konsultacja online
Odbierz e-receptę bez wychodzenia z domu
Jeżeli objawy wracają co roku w tych samych tygodniach, a leczenie z poprzedniego sezonu się skończyło, konsultację załatwisz zdalnie. Przebieg jest zawsze taki sam:
Opisujesz objawy
Od kiedy trwają, co je nasila, jakie leki przyjmujesz i na co chorujesz przewlekle. Formularz wypełnisz w kilka minut.
Płacisz za konsultację
59 zł, płatność BLIK, kartą albo przez Link. Opcjonalnie realizacja ekspresowa za dodatkową opłatą.
Lekarz ocenia wniosek
Weryfikuje historię leczenia w Internetowym Koncie Pacjenta, sprawdza przeciwwskazania i interakcje.
Odbierasz decyzję
Przy decyzji pozytywnej kod e-recepty przychodzi na e-mail. Zrealizujesz go z numerem PESEL w dowolnej aptece w Polsce.
Hipoteza higieniczna i to, co z niej zostało
Hipoteza higieniczna w pierwotnej wersji mówiła, że mniejsza liczba infekcji we wczesnym dzieciństwie sprzyja rozwojowi alergii. Dziś traktuje się ją jako uproszczenie i zastępuje modelem mówiącym o ubogiej różnorodności mikrobiologicznej otoczenia.
Punktem wyjścia była obserwacja z końca lat osiemdziesiątych: katar sienny występował rzadziej u dzieci z licznym rodzeństwem. Wyjaśnienie przez „więcej infekcji, mniej alergii” było zgrabne, ale prowadziło do wniosków, których nikt nie chce wyciągać, łącznie z odradzaniem higieny i szczepień. Kolejne badania tego nie potwierdziły.
Nowsza wersja przenosi punkt ciężkości z chorowania na kontakt z różnorodnym środowiskiem mikrobiologicznym. Najmocniejsze dane pochodzą z porównań dzieci wychowywanych na gospodarstwach z chowem zwierząt i dzieci z tych samych regionów, które w oborze nigdy nie były. Częstość alergii w pierwszej grupie jest wyraźnie niższa, przy podobnym pochodzeniu i zbliżonym stylu życia. Podobnie interpretuje się mniejszą częstość alergii u dzieci mających w domu psa od wczesnego niemowlęctwa.
Z tego modelu nie wynika żaden domowy przepis. Wynika natomiast wskazówka, że okno, w którym środowisko wpływa na rozwój tolerancji, przypada na pierwsze lata życia, a nie na wiek, w którym pojawiają się objawy. Dorosły alergik nie zmieni tego etapu, może natomiast zająć się tym, co realnie wpływa na przebieg jego choroby: ekspozycją na alergeny w domu i regularnym leczeniem. Alergeny wnętrz opisaliśmy w dziale o alergii całorocznej.
Pyłek, klimat i powietrze w mieście
Sezon pylenia w Europie zaczyna się wcześniej i trwa dłużej niż kilkadziesiąt lat temu, a zanieczyszczone powietrze nasila reakcję na tę samą ilość pyłku.
Mechanizm jest prosty i widać go w danych z monitoringu aerobiologicznego. Łagodniejsze przedwiośnie przesuwa start pylenia leszczyny i olchy na styczeń albo luty, a cieplejsza jesień wydłuża obecność pyłku chwastów i zarodników pleśni. Wydłużenie sezonu o dwa albo trzy tygodnie z każdej strony przekłada się wprost na czas, przez który pacjent ma objawy, nawet jeżeli jego uczulenie nie zmieniło się ani trochę. Typowe okresy dla poszczególnych taksonów zebraliśmy w kalendarzu pylenia roślin.
Drugą zmianą jest zasięg gatunków. Ambrozja, uciążliwa dla alergików ze względu na późny i intensywny sezon, przesuwa się na północ Europy wraz z ocieplaniem klimatu. Pyłek dociera też z masami powietrza z rejonów, w których roślina występuje masowo, więc objawy pojawiają się w miejscach, gdzie sama roślina rośnie rzadko.
Trzeci element to jakość powietrza. Cząstki pochodzące ze spalania paliw drażnią błonę śluzową i zwiększają jej przepuszczalność, a w badaniach opisywano też zdolność tych cząstek do modyfikowania ziaren pyłku i nasilania odpowiedzi immunologicznej. Dlatego alergik w mieście przy tej samej liczbie ziaren w powietrzu ma zwykle mocniejsze objawy niż alergik na wsi. W sezonie grzewczym dochodzi do tego smog, który potrafi zaostrzyć objawy z oskrzeli u osoby z rozpoznaną astmą oskrzelową.
Praktyczna konsekwencja dla planowania sezonu. Skoro sezon pylenia zaczyna się wcześniej, to termin, w którym rok temu rozpoczynałeś leczenie objawowe, może być już spóźniony. Moment rozpoczęcia i zakres leczenia ustala lekarz, natomiast obserwacja własnych objawów z poprzednich lat jest tu najlepszym materiałem do rozmowy.
Co te dane zmieniają dla jednej osoby
Dla pojedynczego pacjenta statystyka zmienia niewiele w postępowaniu, a sporo w interpretacji własnych objawów: częstość choroby nie jest argumentem za jej lekceważeniem.
Pierwszy wniosek dotyczy powszechności. Kiedy schorzenie ma co czwarta osoba w otoczeniu, przestaje być traktowane jak choroba, a zaczyna jak cecha charakteru. Skutkiem bywa wieloletnie funkcjonowanie z zatkanym nosem, gorszym snem i słabszą koncentracją, mimo że da się to leczyć. Zależność między objawami z nosa a jakością nocy opisaliśmy w tekście o alergii a jakości snu.
Drugi wniosek dotyczy dzieci. Obciążenie rodzinne zwiększa prawdopodobieństwo, ale niczego nie przesądza, a dziedziczy się skłonność do reagowania, nie uczulenie na konkretny alergen. Rodzic uczulony na pyłek traw bywa rodzicem dziecka uczulonego na roztocza. Kiedy zacząć u dziecka diagnostykę, rozpisaliśmy osobno.
Trzeci wniosek jest terminowy. Skoro sezony pylenia się przesuwają, to plan na wiosnę oparty na dacie z kalendarza sprzed dekady bywa spóźniony. Sensowniej jest patrzeć na komunikaty o stężeniu pyłku dla swojego regionu i na własne notatki z poprzednich lat, a wizytę albo konsultację umawiać przed szczytem, a nie w jego trakcie. Przebieg wiosennej fali objawów opisaliśmy w dziale o alergii sezonowej, a zestawienie preparatów w porównaniu leków przeciwhistaminowych.
Niezależnie od statystyk, te objawy wymagają pilnej pomocy pod numerem 112:
- narastająca duszność albo mowa przerywana na pojedyncze słowa,
- obrzęk warg, języka i gardła, trudność z przełykaniem albo chrypka,
- sinienie warg lub opuszek palców,
- uogólniona pokrzywka z zawrotami głowy, zasłabnięciem lub wymiotami,
- objawy pojawiające się poza miejscem użądlenia owada.
Praktyczne wnioski
Wzrost liczby alergików jest realny, ale skala z nagłówków jest zawyżona przez zmianę sposobu liczenia. Dla pacjenta liczy się przebieg jego własnego sezonu, nie krzywa populacyjna.
- Notuj daty początku i końca swoich objawów, bo przesunięcie sezonu widać dopiero w porównaniu kilku lat.
- Traktuj rozpowszechnienie alergii jako powód do leczenia, a nie do przyzwyczajenia się do objawów.
- Przy planowaniu wiosny korzystaj z bieżących komunikatów o stężeniu pyłku dla swojego regionu.
- Nie wyciągaj wniosków z pojedynczego dodatniego wyniku badania bez zestawienia go z objawami.
- Jeżeli mieszkasz w mieście z problemem jakości powietrza, licz się z mocniejszymi objawami przy tym samym pyleniu.
- Diagnostykę u dziecka opieraj na jego objawach, a nie na tym, że rodzic ma alergię.
Sezon zaczął się wcześniej niż Twoje leczenie?
Opisz objawy i dotychczasową terapię w formularzu. Lekarz oceni wniosek i podejmie decyzję o e-recepcie, a przy objawach wymagających badania bezpośredniego wskaże dalsze kroki.
Konsultacja lekarska 59 zł. Płatność BLIK, kartą lub przez Link. O wystawieniu recepty decyduje lekarz.Co dalej
Jeżeli interesuje Cię, co z tych zmian wynika dla konkretnego alergenu, zacznij od tekstu o objawach alergii na brzozę, bo to jej sezon przesunął się w Polsce najbardziej zauważalnie. Przy okazji porządkowania wiedzy przyda się też lista siedmiu mitów o alergii. Przebieg samej konsultacji rozpisaliśmy na stronie jak to działa.
Pytania czytelników
Skąd pochodzą liczby przytoczone w tym tekście?
Dane dla Polski pochodzą z badania Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce, prowadzonego na kilkunastu tysiącach uczestników w kilku ośrodkach miejskich i na wsi. Porównania międzynarodowe opieramy na Międzynarodowym Badaniu Astmy i Alergii u Dzieci oraz na materiałach European Academy of Allergy and Clinical Immunology, a opis choroby na dokumentach ARIA i na raporcie Global Initiative for Asthma. Podajemy rzędy wielkości, a nie precyzyjne odsetki, ponieważ wynik zależy od tego, czy liczono zgłaszane objawy, czy rozpoznania potwierdzone badaniem.
Skoro alergia jest tak częsta, czy to znaczy, że jest niegroźna?
Częstość choroby nie mówi nic o jej przebiegu u konkretnej osoby. Nieleczony alergiczny nieżyt nosa pogarsza sen i koncentrację w ciągu dnia, a w dokumentach ARIA jest opisywany jako czynnik ryzyka rozwoju astmy. Osobną sprawą są reakcje ogólnoustrojowe, na przykład po użądleniu owada, które wymagają pilnej pomocy niezależnie od tego, jak powszechna jest alergia w populacji.
Czy dziecko dwojga alergików na pewno będzie alergikiem?
Nie. Obciążenie rodzinne zwiększa prawdopodobieństwo, ale go nie przesądza, a dziecko rodziców bez alergii również może zachorować. Dziedziczy się skłonność do reagowania, a nie uczulenie na konkretny alergen, dlatego dziecko rodzica uczulonego na pyłek traw bywa uczulone na roztocza albo nie ma objawów wcale. Decyzję o diagnostyce podejmuje się na podstawie objawów dziecka, a nie samego wywiadu rodzinnego.
Autor, recenzja medyczna i źródła
- ECAP: Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce, wyniki badania populacyjnego
- ARIA: zalecenia dotyczące alergicznego nieżytu nosa i jego wpływu na astmę
- Global Initiative for Asthma (GINA): raport o postępowaniu w astmie i jej zapobieganiu
- European Academy of Allergy and Clinical Immunology: dokumenty o epidemiologii i diagnostyce alergii
- Ośrodek Badania Alergenów Środowiskowych: komunikaty o stężeniu pyłku roślin w Polsce
- Rejestr Produktów Leczniczych (URPL): kategorie dostępności, moce i postacie preparatów
Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Nie podajemy dawek ani schematów przyjmowania leków, ponieważ o rozpoczęciu, zmianie i zakończeniu leczenia decyduje lekarz na podstawie indywidualnej oceny pacjenta. W stanie nagłego zagrożenia życia, w tym w reakcji anafilaktycznej i w ciężkim napadzie duszności, zadzwoń pod numer 112.